Niezbędnik na ferie. EKUZ i polisa górska
A skier ina red costume skiing down the slope near the trees
Ferie zimowe to jeden z najbardziej ryzykownych okresów wyjazdowych w roku. Tłok na stokach, zmienne warunki pogodowe i duża liczba osób o różnym poziomie umiejętności sprawiają, że o kontuzję nietrudno. Tymczasem wielu turystów nadal wychodzi z założenia, że wystarczy karta EKUZ lub najtańsza polisa turystyczna. To błąd, który w razie wypadku może kosztować dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych.
EKUZ nie chroni na stoku
Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego daje prawo do korzystania z publicznej opieki zdrowotnej w krajach UE na zasadach obowiązujących ich obywateli. W praktyce oznacza to jednak liczne ograniczenia. EKUZ nie pokrywa kosztów ratownictwa górskiego, transportu medycznego do Polski ani odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone innym osobom. Nie obejmuje też leczenia w prywatnych placówkach, z których bardzo często korzysta się w regionach narciarskich.
Właśnie te elementy generują najwyższe koszty podczas zimowych wyjazdów. Akcja ratunkowa z użyciem śmigłowca w Alpach może kosztować od kilku do kilkunastu tysięcy euro, doba hospitalizacji w Europie Zachodniej – nawet kilka tysięcy euro, a transport medyczny do Polski od 20 do 50 tys. zł. W takich sytuacjach EKUZ okazuje się jedynie dodatkiem, a nie realną ochroną.
Najtańsza polisa – pozorne bezpieczeństwo
Ubezpieczenie turystyczne można kupić już za kilkanaście złotych, jednak najtańsze warianty często zawierają niskie sumy kosztów leczenia, brak ratownictwa górskiego, wyłączenia sportów zimowych lub brak OC w życiu prywatnym. Taka polisa daje psychiczny komfort, ale nie zabezpiecza finansowo.
Podstawowe ubezpieczenia dodawane do wyjazdów zorganizowanych również mają ograniczony zakres. Jeśli dojdzie do poważnego urazu, różnica między realnymi kosztami leczenia a sumą ubezpieczenia może obciążyć prywatny budżet turysty.
Ferie w Polsce też niosą ryzyko
Ubezpieczenie kojarzone jest głównie z wyjazdem zagranicznym, tymczasem również w Polsce może się okazać bardzo potrzebne. Publiczna opieka zdrowotna nie pokrywa wszystkich kosztów – rehabilitacji, transportu medycznego czy roszczeń osób trzecich po kolizji na stoku. Odpowiedzialność cywilna wobec innego narciarza może oznaczać wielotysięczne odszkodowanie.
Wyłączenia w OWU – na co uważać
Przed zakupem polisy warto dokładnie sprawdzić Ogólne Warunki Ubezpieczenia. Częste pułapki to:
- brak ochrony dla narciarstwa lub snowboardu w podstawowym zakresie,
- niskie limity ratownictwa i transportu medycznego,
- wyłączenia chorób przewlekłych,
- zapisy dotyczące alkoholu, które mogą skutkować odmową wypłaty świadczenia.
W praktyce oznacza to, że nawet drobny szczegół w OWU może przesądzić o tym, czy ubezpieczenie zadziała.
Ubezpieczenie w góry – jak je wybrać?
Dobra polisa górska powinna być dopasowana do kierunku i planowanych aktywności. Minimum to wysokie koszty leczenia, ratownictwo górskie, transport medyczny do kraju oraz OC w życiu prywatnym. Warto rozważyć także NNW, ochronę bagażu i assistance umożliwiający kontynuację lub wcześniejszy powrót z wyjazdu.
Koszt takiej ochrony nie musi być wysoki – składki zaczynają się od kilku złotych dziennie, a różnica w cenie między wariantem podstawowym a rozszerzonym jest niewspółmiernie mała wobec potencjalnych kosztów wypadku.
Ubezpieczenie można wygodnie kupić online, m.in. na stronie ubezpieczeniewgory.pl, gdzie zakres ochrony da się dopasować do wyjazdu w Polsce i za granicą. Atrakcyjnym ubezpieczeniem dla osób, które podróżują za granice jest roczne ubezpieczenie górskie Bezpieczny Powrót. dla osób, które wybierają rodzime góry dobrym rozwiązaniem będzie ubezpieczenie Szlaki bez Granic – z opcją kupienia na rok lub sezon.
EKUZ i najtańsza polisa to za mało, by spokojnie korzystać z ferii zimowych. Góry nie wybaczają błędów, a koszty ratownictwa i leczenia potrafią zrujnować domowy budżet. Dobrze dobrane ubezpieczenie to dziś nie luksus, lecz element podstawowego wyposażenia każdego, kto zimą rusza na stok lub górski szlak.
