Same korzyści z deregulacji?

Przeciwnicy i zwolennicy deregulacji prowadzą spór od chwili pojawienia się pomysłu uwolnienia zawodów. Każda ze stron jednym tchem wymienia argumenty za i przeciw.
Zwolennicy przytaczają argumenty na temat otwarcia rynku pracy, zwiększenia liczby profesjonalistów, a tym samym większej dostępności usług, spadku cen przy jednoczesnej dywersyfikacji oferty i podniesieniu poziomu usług. Z kolei przeciwnicy, skoncentrowani głównie wokół organizacji branżowych kontestują zwłaszcza jakość świadczonych usług.
Raport Ministerstwa Sprawiedliwości poznamy w ciągu kilku dni. Spodziewać się należy, że będzie miał charakter przede wszystkim ilościowy, zwłaszcza, że powstał we współpracy z Urzędem Statystycznym oraz informacji z rejestru podmiotów gospodarczych REGON.
Podsumowanie, czyli trochę liczb
Z raportu resortu sprawiedliwości wynika, że po dwóch latach od wejścia w życie pierwszej transzy deregulacji przybyło pośredników nieruchomości, pracowników ochrony, radców prawnych i adwokatów. Więcej osób wykonuje także zawód przewodnika turystycznego, o czym szerzej pisaliśmy w poprzednim wpisie.
Deregulacja zdaniem samorządów i organizacji branżowych
Ministerstwo Sprawiedliwości ocenia, że powiększenie grona osób wykonujących zawody wcześniej wymienione jest efektem zniesienia dotychczasowych ograniczeń – egzaminów, licencji, obowiązkowych wielomiesięcznych praktyk.
Przed siedmioma laty na 100 tys. mieszkańców przypadało w Polsce tylko 70 prawników (radców prawnych i adwokatów) – dziś ta liczba jest dwukrotnie większa. To wynik wyższy niż we Francji – tam na 100 tys. mieszkańców jest tylko 88 prawników.
Niemal wszyscy śledzący deregulację pamiętają protesty taksówkarzy, którym wtórowali przedstawiciele największych polskich miast. I transza ustaw deregulacyjnych zdjęła z taksówkarzy część obciążeń, ale dała większym miastom możliwość wprowadzenia egzaminu ze znajomości topografii miasta. Ciekawym jest, że większość miast powyżej 100 tys. nie skorzystało nie skorzystała z tego przywileju. Zdecydowało się 14 z 39, m.in. Warszawa, Poznań, Wrocław i Szczecin. Tam, gdzie taksówkarze nie zdają egzaminów, ich liczba wzrosła o 4,2 proc., a tam, gdzie je wprowadzono – o 0,8 proc.
Kto jest przeciwny zmianom?
Ci, których deregulacja dotknęła, nie szczędzą krytyki. Negatywne skutki uwolnienia zawodów podkreślają izby zawodowe i organizacje branżowe skupiające pośredników nieruchomości, pracowników ochrony, przewodników turystycznych.
Jedni wskazują, ze trudniej wejść do zawodu, gdyż rynek po deregulacji jest nasycony i trudniej o pracę zgodną ze zdobytymi kwalifikacjami. Inni, że na deregulacji ucierpiał przez wszystkim poziom świadczonych usług. Jednak wnioski płynące z raportu są zgoła inne, jak podaje Rzeczpospolita, usługi realizowane przez zawody poddane pierwszej transzy deregulacji są na wyższym poziomie, a oferta bardziej zróżnicowana. Przewodnicy turystyczni oferują alternatywne formy zwiedzania, np. rowerem, a kancelarie notarialne są nie tylko dłużej otwarte w dni powszednie – nawet do godz. 19, ale coraz częściej pracują także w soboty.
Szerzej o skutkach deregulacji w kolejnym wpisie, gdy Ministerstwo Sprawiedliwości opublikuje raport w całości.